Buster - psi asystent stomatologa

Mogłoby się wydawać, że każdy gabinet stomatalogiczny wygląda podobnie. I że ten kalifornijski Palo Alto z pewnością jest wyposażony standardowo. Skądże! Ma on swoja tajną broń, która znieczula pacjentów bardziej, niż zastrzyki - niezawodnego psiego asystenta stomatologicznego, uspokajającego pacjentów podczas zabiegu.

Fot: Fanpage Bay Area Buster
Właścicielka gabinetu, dr Doran Garcia, zaczęła przywozić swojego małego mopsa do pracy w 2007 roku, kiedy był szczenięciem. Chciała go w wolnych chwilach mieć na oku i trenować. Jednak już od poczatku każdy pacjent z ochota brał go na kolana i przytulał. W wyniku czego Buster przyzwyczaił się do "pracy" w gabinecie i odnalazł swoje powołanie. Stał się nieodłącznym asystentem i przyciagał coraz więcej przerażonych zabiegiem dentystycznym pacjentów, wśród których roznosła się wieść o "pocieszaczu" w Palo Alto. Buster wkroczył do drużyny i stał się jego wizytówką.
Fot: Fanpage Bay Area Buster
Dr Doran Garcia sprawdziła wszystkie prawa, kodeksy zdrowia i przepisy, aby zapewnic sobie bezpieczne i prawne posiadanie psa w biurze. W wywiadzie sprzed kilku lat, zapytana o to, czy mops zawsze jest na kolanach pacjenta, powiedziała:
- "Nigdy go nie popycham do tego. Naprawdę uważam na alergie. Pozostawiam go w biurze obok, chyba że pacjent poprosi o jego obecność. Nie chcę, żeby ludzie myśleli, że pies sobie chodzi wszędzie samowolnie." 
Podczas rezerwacji telefonicznej klienci są pytanie, czy życza sobie psiej asysty podczas zabiegu. Swego czasu 80% klientów gabinetu, to byli fani Bustera. Sama doktor wspominała: 
- "Dostaję pacjentów, którzy przychodzą tylko z tego powodu. Jest milion dentystów, ale dla nich jest tylko jeden - Buster".

Buster bardzo poważnie traktował swoja pracę i był idealnie wytrenowany. Nauczył się pozostawać bez ruchu na kolanach pacjentów, podczas gdy oni sami byli zatopieni swoim spojrzeniem w jego oczach. Wiedział, że to nie moment na wygłupy czy zabawę i trzeba zachować spokój aby nie przeszkadzać. Przyzwyczaił się także do odgłosów panujących w gabinecie dentystycznym:
- "Nic go nie denerwowało i nie przeszkadzał mu żaden hałas" - wspomina dr Garcia. - "On wiedział kiedy kończę zabieg. Wtedy schodził z kolan pacjenta i czekał cierpliwie na następnego. I kiedy ten nadchodził, Buster był w gotowości do dalszej pracy".
Fot: Fanpage Bay Area Buster
Choć Buster nie jest certyfikowanym psem terapeutycznym ani usługowym, nikomu to w niczym nie przeszkadzało. Szczególnie samej właścicielce, która od dawna chciała wdrożyć w swoją pracę rodzaj terapii z udziałem zwierząt. Buster, jak się okazało, chyba był powołany do tej roli. A ze względu na swoją łagodność oraz niezbyt duże rozmiary, nadawał się do tej pracy idealnie.
- "Zdaję sobie sprawę, że wytrenowanie innych psów jest jak najbardziej możliwe ale widzę, że Buster jest wyjątkowy' - powiedziała kiedyś w wywiadzie dr Garcia.
Wiele badań wskazuje na terapeuteyczne działanie zwierząt wśród pacjentów. Dr Gracia również zaobserwowała to zjawisko podczas wieloletniej pracy ze swoim mopsem: "pacjenci byli mniej zestresowani, mniej panikowali. Zwłaszcza ci najmłodsi. Buster odwracał ich uwagę podczas wykonywanego zabiegu i rozśmieszał swoim chrapaniem. Ze swobodą mogłam wykonywać wiercenia."


Jedynym problemem z jakim musieli poradzić sobie pacjenci, było zrzucanie nadmiernej ilości sierści przez mopsa. Ale i na to znaleźli rozwiązanie - nie zakładali na wizytę ciemnych ubrań, a Dr Garcia zawsze użyczała rolek do czyszczenia. Podkreślała jednak, że "jak na asystenta gabinetu stomatologicznego przystało - Buster miał świeży oddech!".
Ponieważ Buster zaczął pojawiać się w gabinecie dentystycznym swojej pani już w okresie szczenięcym, czyli od 2007 roku, aktualnie jest na "emeryturze". Nie ma już tak dobrej kondycji po 10 latach. Dr Garcia jednak nie zrezygnowała z psej asysty i wytrenowała na miejsce Bustera innego psa. Oto zastępca:

Fot: Fanpage Bay Area Buster

Redakcja MOPSiarnia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prosimy o ładne wyrażanie się w Mopsiarni :-)